nto.pl                       
 
 
     Sobota 13 marca 2004

 

 
Powrót   Powrót
     

 
REGION:: NIEZWYKŁY WYCZYN OPOLSKICH CHIRURGÓW

Zastąpili jeden kręg tytanową rurką

 
  Władysław Stodolny, emeryt kolejowy z Opola, 12 godzin przed operacją żegnał się z synem. Mają tylko siebie, a pan Władysław szykował się na unikalny zabieg dla ratowania życia. W piątek przez 9 godzin lekarze Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu - trzy zespoły chirurgów: naczyniowych, urologów, neurochirurgów, plus anestezjolodzy, instrumentariuszki i pielęgniarki - razem 17 osób przeprowadziło szereg skomplikowanych operacji, z których najtrudniejsza dotyczyła zamiany kręgu kręgosłupa na tytanową protezę. Operacja się udała. W piątek wieczorem pacjent odzyskał przytomność.  
     

10 lekarzy i 7 pielęgniarek przez 9 godzin pochylało się w piątek nad uśpionym na stole operacyjnym Władysławem Stodolnym z Opola. Była to najbardziej niezwykła operacja w historii Wojewódzkiego Centrum Medycznego.

W czwartek Stodolny wyspowiadał się u szpitalnego kapelana. Miał z tym jednak duże kłopoty.
- Nie wiedziałem, co księdzu powiedzieć, bo ja właściwie nie grzeszę. Tylko praca, dom, praca, dom, opieka nad synem... Boję się tego krojenia, z nerwów aż piecze mnie skóra - powiedział "NTO" na 12 godzin przed operacją.

A potem poprosił, aby za naszym pośrednictwem mógł zaapelować do czytelników:
- Gdybym umarł na stole operacyjnym, niech ktoś zaopiekuje się moim synem, bo on beze mnie sobie w życiu nie poradzi - powiedział ze łzami w oczach.
Syn Władysława Stodolnego ma 21 lat, w dzieciństwie przeszedł porażenie mózgowe. Niedowład nóg skazuje go na opiekę innych. Na razie jego jedynym opiekunem jest 57-letni ojciec, emeryt kolejowy dorabiający wykańczaniem wnętrz. Matka poszła sobie do innego mężczyzny, gdy chłopiec miał 9 lat, od tamtej pory nie widziała syna. Chłopak nie ma też już dziadków. Teraz siedzi u nóg ojca od rana do wieczora, a jak musi iść na noc do domu, to wysyła sms-y: "Tato, smutno mi bez Ciebie".

Władysław Stodolny jeszcze tydzień temu nosił dziarsko worki z klejem i pudełka z kafelkami. Nie wiedział, że w każdej chwili kręgosłup może mu strzelić jak spróchniały patyk. Do lekarza poszedł, bo coś pobolewało go w prawym boku. Myślał, że to torbiel na nerce, którą odkryto u niego wiele lat temu i o której lekarz powiedział mu wtedy, że można z tym żyć - jak z krzywym nosem. Ale to nie torbiel bolała - nerkę zjadał guz. I był przerzut do kręgosłupa. Cały krąg wyjedzony przez nowotwór. Tak wykazały badania. Stodolnego nie wypuszczono już ze szpitala.
- Wiedzieliśmy, że czeka nas niebywałe wyzwanie, ale je podjęliśmy, a nasz szpital poszedł nam na rękę, bo od razu wiadomo było, że do operacji trzeba będzie dopłacić, fundusz za całość nie zwróci - mówi dr Zbigniew Florczak, neurochirurg.
Na czym polegała niezwykłość operacji w opolskim WCM? Po pierwsze przeprowadzały ją aż trzy zespoły chirurgów: trzech naczyniowych, trzech urologów, dwóch neurochirurgów. Plus dwóch anestezjologów, instrumentariuszki i pielęgniarki operacyjne - razem 17 osób. Po drugie...

- To pierwsza w województwie operacja, kiedy do kręgosłupa dochodzimy od przodu, przez brzuch. - tłumaczył przed operacją dr Dariusz Łątka, szef zespołu neurochirurgów. - Po trzecie wymieniamy pacjentowi kawałek kręgosłupa, wstawiamy mu kawałek tytanowej rury w miejsce, które w każdej chwili może strzelić, bo jest zrzeszotniałe. To zadanie nasze, neurochirurgów. Po czwarte, żeby się do tego kręgosłupa dobrać, musimy najpierw, mówiąc językiem ogólnodostępnym, obrać ten kręgosłup z żył i aorty, które go oplatają. Panu Władysławowi zaatakowało kręg L-4, najbardziej kłopotliwy, bo najbardziej niedostępny. To niezwykle precyzyjna i niebezpieczna robota, w przypadku uszkodzenia aorty mamy 10 sekund, bo inaczej pacjent umrze. Żyłami i aortą zajmie się zespół chirurgów naczyniowych. Ale najpierw będzie po piąte, czyli wycięcie nerki zaatakowanej przez guz, tego dokonają urolodzy.
I tak przebiegła ta operacja, choć dodatkowo choremu wycięto jeszcze zaatakowaną przez guz śledzionę. Reporterom "NTO" nie udało się uzyskać zezwolenia na zrobienie zdjęć na sali operacyjnej.
Pan Władysław stracił dużo krwi, ale tu trzeba by wymienić "po szóste", czyli chemodylucję, której poddany został pacjent. To zabieg wprowadzony niedawno, polega na pobraniu przed operacją około litra krwi na zapas. Ubytek uzupełnia się preperatami zastępczymi i podczas operacji pacjent traci krew rozrzedzoną. Po wszystkim podaje mu się na powrót jego własną krew.
- Bo co swoje, to swoje - mówi dr Marzena Wójcikowska, która pobrała krew pana Władysława. - Organizm nie musi potem walczyć z obcym białkiem. Ta metoda pozwala ponadto operować świadków Jehowy, którzy nie przyjmują obcej krwi.

Neurochirurdzy Dariusz Łątka i Zbigniew Florczak, którzy najdłużej stali przy stole, byli po operacji tak zmęczeni i rozemocjonowani, że stać ich było tylko na krótkie oświadczenie:
- Było bardzo ciężko, ale udało się! Wszystko, co nowe, sprawia kłopot. W końcu to żywy organizm, a nie plastikowy fantom.
Przez dwa ostatnie dni obaj neurochirurdzy trenowali na kawałku gumowego kręgosłupa.
- To było jak składanie i rozkładanie pistoletu w wojsku. Nauczyłem się tego na pamięć - mówił doktor Florczak.

Osłabiony narkozą i utratą krwi pacjent przebywa na oddziale intensywnego nadzoru medycznego, gdzie każdy impuls jego organizmu rejestrowany jest przez superczułą maszynerię. Jeśli w ciągu kilku dni nie nastąpią żadne powikłania, które nie są niczym rzadkim przy tak ciężkiej i skomplikowanej operacji, Władysław Stodolny przeżyje.
Jego syn wysłał mu w trakcie operacji kilka ciepłych sms-ów, ale tato przeczyta je dopiero, gdy się na dobre wybudzi.


 


Zbigniew Górniak
zgorniak@nto.pl

 

Ostatnie zmiany: 13. Marca 2004 09:45
 

 

     
Powrót   Powrót
 
AKTUALNOŚCI:   REGION SPORT OPINIE AUTO-MOTO DOM ZDROWIE  STUDENTOM REPORTAŻ PUBLICYSTYKA WYWIADY CZAT PRAWO I PRACA KULTURA PIENIĄDZE

POWIATY:

  BRZEG GŁUBCZYCE KĘDZIERZYN-KOŹLE KLUCZBORK KRAPKOWICE NAMYSŁÓW NYSA OLESNO OPOLE PRUDNIK STRZELCE OPOLSKIE
ROZMAITOŚCI:   ARCHIWUM POGODA HOROSKOP METRYKA DNIA MOIM ZDANIEM WIEMY, SŁYSZELIŚMY, LUDZIE MÓWIĄ JEDYNKA NTO  FORUM NTO  FOTOGRAFIE

OGŁOSZENIA:

  OGŁOSZENIA DROBNE CENNIKI FORMATY INSERTY ADRESY

PRO MEDIA:

  BIURO REKLAMY I OGŁOSZEŃ KOLPORTAŻ ADRESY ADRESY REDAKCJI 
 

Webmaster
          Pro Media sp. z o.o. - Opole 1998-2003       e-mail:nto@nto.pl