Discover to jeden z najnowocześniejszych implantów szyjnych
dostępnych na rynku. - Jego doskonałość polega na prostocie samego implantu i
narzędzi służących do jego wszczepiania - mówi dr Dariusz Łątka, ordynator
oddziału neurochirurgii w WCM, gdzie przeprowadzono operację. - To tzw. proteza
ruchoma, coś w rodzaju małego pieniążka, który z użyciem specjalnego
instrumentarium umieszcza się w żądanym miejscu, w odcinku szyjnym kręgosłupa.
Usadowiony odpowiednio implant rozpada się na dwa krążki, które zachowują
ruchomość we wszystkich płaszczyznach i pracują jak zdrowy dysk w kręgosłupie -
tłumaczy dr Łątka. - Operacja trwa niecałą godzinę, podczas gdy pierwsze zabiegi
wszczepiania ruchomych protez nawet pięć.
- Czuję się rewelacyjnie,
podczas gdy przed operacją miałam niedowład całej prawej strony ciała, bo
wskutek wypadnięcia dysku doszło do ucisku na nerw - mówi Irena Grzeszczuk z
Rozwadzy, której wszczepiono nowoczesny implant. - Męczyłam się ponad rok. To
niesamowite, jak w dwa dni lekarze postawili kalekę na nogi - śmieje się. -
Dzień po operacji wstałam rano z łóżka, a następnego byłam już w domu.
Choć implant jest bardzo drogi, bo kosztuje ok. 10 tys. zł (od jakiegoś
czasu opolski oddział NFZ finansuje je), warto je wszczepiać, bo przynosi to
wielkie korzyści nie tylko choremu.
- Można skrócić pobyt chorego w
szpitalu do dwóch dni, a powrót do pracy przyspieszyć o kilka miesięcy w
porównaniu z rekonwalescencją po tradycyjnych operacjach kręgosłupa - mówi dr
Dariusz Łątka, ordynator oddziału neurochirurgii w WCM, gdzie wszczepia się
ruchome implanty. - No i przede wszystkim po zabiegu powrót ruchomości
kręgosłupa jest całkowity, podczas gdy po tradycyjnym zabiegu zoperowany odcinek
pozostaje sztywny. Nie trzeba też stosować unieruchomienia kołnierzem
ortopedycznym - dodaje.
Metoda ta jest stosowana u osób stosunkowo
młodych, aktywnych fizycznie, u których na skutek zwyrodnienia nie nastąpiło
jeszcze całkowite unieruchomienie danego odcinka kręgosłupa.
Do takich
osób należy zoperowana przed świętami pacjentka chorująca na dyskopatię szyjną.
Choroba polega na uszkodzeniu chrząstki znajdującej się między trzonami
kręgosłupa, czyli tzw. dysku. Chrząstka ta, gdy jest zdrowa, pełni funkcję
amortyzatora i łożyska umożliwiającego ruch pomiędzy poszczególnymi elementami
kręgosłupa. - Gdy ulega uszkodzeniu, np. wskutek zwyrodnienia czy urazu,
przestaje pełnić tę funkcję, uwypukla się w stronę kanału kręgowego i uciska np.
rdzeń kręgowy czy tętnice kręgowe - tłumaczy dr Łątka. - Skutek? Bóle głowy i
karku, zawroty głowy i nudności, bóle, drętwienie i osłabienie rąk, sztywnienie
i osłabienie nóg, a nawet porażenie.
Lekarz podkreśla, że ważne jest, by
osoby chore trafiały do lekarza jak najwcześniej, bowiem stopień zaawansowania
dyskopatii decyduje o sposobie operowania pacjenta. Jeśli trafi on do
neurochirurga zbyt późno i chory odcinek kręgosłupa będzie już nieruchomy,
chorego nie można poddać wszczepieniu ruchomej protezy.