
Beata Łabutin
29-06-2005
, ostatnia aktualizacja 28-06-2005 20:59
Neurochirurdzy z Wojewódzkiego Centrum Medycznego wrócili właśnie ze XIII
Światowego Kongresu Neurochirurgów w Marakeszu, gdzie przedstawiona przez nich praca dotycząca przewidywania wzrostu ciśnienia wewnątrzczaszkowego wzbudziła duże zainteresowanie
W organizowanym co cztery lata kongresie wzięły udział ponad trzy tysiące lekarzy z całego
świata, którzy wcześniej nadsyłali do komitetu naukowego zjazdu propozycje tematów do wygłoszenia.
- Nasz został zakwalifikowany, a podczas sesji uznano go za bardzo ciekawy - mówi dr Dariusz Łątka, ordynator oddziału neurochirurgii w WCM. - Prezentacja została przyjęta bardzo dobrze.
Dotyczyła ona eksperymentalnej na razie metody przewidywania wzrostu ciśnienia
śródczaszkowego przy pomocy badania metodą matematyki nieliniowej biologicznych sygnałów z mózgu człowieka. - To skomplikowane - przyznaje dr Łątka. - Dość jednak powiedzieć, że ta metoda może mieć kapitalne znaczenie dla prowadzenia chorych, u których dochodzi do różnego rodzaju ucisków wewnątrzczaszkowych czy to na skutek urazów, czy nowotworu. Czaszka jest zamkniętą przestrzenią. Jeśli na skutek choroby rośnie wewnątrz niej krwiak czy guz, bądź dochodzi do obrzęku mózgu, musi nastąpić zwiększenie ciśnienia wewnątrzczaszkowego, co jest groźne dla życia. Opracowywana przez nas metoda pozwoli - dzięki odbieraniu i przetwarzaniu pewnych sygnałów z mózgu - na przewidzenie tego zjawiska i podjęcie wczesnych, prewencyjnych działań: operowanie bądź podanie odpowiedniego leku, co może mieć kapitalne znaczenie dla zdrowia, a nawet życia pacjenta.
Badania opolskich lekarzy są na razie w fazie eksperymentu, jednak maj± oni na nie zgodę komisji bioetycznej. - Zgłosiliśmy już nawet wniosek patentowy, bo jeśli rzecz uda się sfinalizować, to odpowiednie urządzenie komputerowe z oprogramowaniem do badania sygnałów z mózgu może nam kiedyś przynieść wiele korzyści - mówi dr Łątka. Powstaje też na ten temat praca doktorska autorstwa
dr-a Waldemara Kołodzieja z WCM.
Skąd pomysł, by zająć się właśnie tym wycinkiem medycyny? - Operowałem kiedyś mojego kuzyna Mirka, fizyka, adiunkta Politechniki Wrocławskiej - opowiada dr Łątka. - Leżąc po operacji na oddziale, zastanawiał się nad wielością sygnałów biologicznych, jakie wysyła mózg. Zwrócił nam uwagę, że procesy biologiczne są z natury nieliniowe i można je badać właśnie przy pomocy matematyki nieliniowej. To on był dobrym duchem całego przedsięwzięcia. No i zaczęliśmy eksperyment: on, ja, dr Kołodziej, moja żona Marta, neurolog specjalizująca się w analizie dopplerowskiej przepływu krwi w mózgu, a także prof. Bruce West z
Północnej Karoliny - matematyk, światowy autorytet w dziedzinie analizy fraktalnej danych. Cieszę się, że nasz pomysł zaczął przynosić pierwsze efekty.