
Beata Łabutin
26-12-2004
, ostatnia aktualizacja 26-12-2004 20:19
Niezwykłe urzadzenie, warte 1,5 miliona złotych, testowane jest w Wojewódzkim Centrum Medycznym. Pozwala podczas operacji ogladać
mózg od srodka!
czytaj dalej »
r e k l a m a
Do tej pory z zastosowaniem systemu wypożyczonego od producenta zoperowano kilkudziesięciu chorych, większosć z nich z trudno dostępnymi guzami mózgu, których nie dałoby się operować tradycyjnie, otwierajac czaszkę. Tu wystarczyły małe nawierty kosci. Wszyscy maja się dobrze.
- To fantastyczna, wręcz kosmiczna technologia - mówi dr Dariusz Łątka, ordynator oddziału neurochirurgii w WCM.
- Umożliwia osiagnięcie podczas operacji niebywałej precyzji.
Jak to działa?
- System neuronawigacji sródoperacyjnej, bo tak nazywa się to urzadzenie, składa się m.in. z zestawu trójwymiarowych kamer na podczerwień. Lokalizuja one położenie końcówek narzędzi chirurgicznych w operowanym mózgu z dokładnościa do 1-2 milimetrów. Patrzac na monitor, widzimy to, co dzieje się w głowie pacjenta - mówi dr Łątka, na którego oddziale wypróbowywane jest nowoczesne cacko.
Najpierw jednak do komputera o dużej mocy wprowadza się przed operacja wyniki badań obrazowych pacjenta (tomografii i rezonansu magnetycznego). Komputer łaczy je ze soba i sporzadza cyfrowy, trójwymiarowy model mózgu pacjenta, na którym widać wszelkie zmiany chorobowe. Pozwala to precyzyjnie zaplanować operację.
- System jest tak dokładny, że po graficznej obróbce danych można pacjenta rozpoznać po rysach twarzy widocznych na obrazie - mówi dr Łatka. - Na tym modelu możemy planować przebieg przyszłej operacji, tak, by ominać miejsca niebezpieczne, a równoczesnie dzięki podczerwieni widzieć końcówki narzędzi chirurgicznych, gdy już zaczynamy operować.
Dr Łatka nie ma słów, by ocenić przydatnosć systemu neuronawigacji. - Neurochirurgia to specyficzna dyscyplina, która oprócz doskonałej znajomosci anatomii i precyzyjnej ręki wymaga od chirurga wyobrazni przestrzennej - mówi dr Łatka. - Podczas operacji w mózgu, inaczej niż w innych obszarach ciała, niewiele jest punktów orientacyjnych. Mówiac krótko, mózg wszędzie wyglada tak samo i łatwo się w nim zgubić. Jesli
struktura guza jest zbliżona do struktury zdrowego mózgu, to neurochirurg musi
się opierać podczas operacji wyłacznie na swojej intuicji i doswiadczeniu oraz na zdolnosci do przenoszenia płaskich dwuwymiarowych obrazów z badań tomograficznych czy rezonansem na trójwymiarowa rzeczywistosć operowanego pacjenta. A system neuronawigacji po prostu robi to za nas.
Korzysci z jego stosowania sa ogromne. - System ogranicza możliwosć uszkodzenia mózgu podczas operacji, czyli czyni zabiegi bezpieczniejszymi, pozwala także podać do głęboko położonego guza mózgu materiał promieniotwórczy czy wszczepić neurostymulator, stosowany np. w leczeniu choroby Parkinsona - mówi Łatka.
System ma wiele nieocenionych zalet, ale ma też jedna wadę: jest drogi. Potrzeba nań 1,5 miliona złotych.
- Bardzo chcielibysmy kupić to cacko, ale nie możemy przeholować z wydatkami - mówi dr Marek Piskozub, dyrektor WCM.
- Będę się starał zdobyć pieniadze. Może częsć uda się pozyskać z kontraktu wojewódzkiego, częsć od sponsorów. Takie urzadzenie w szpitalu takim jak nasz jest bezwzględnie potrzebne.
System pozostanie w WCM jeszcze do końca stycznia.
Systemy nawigacyjne powstały w latach 90. W Polsce pierwszy pojawił się w 1998
r. w Klinice Neurochirurgii w Szczecinie. Obecnie ma go pięć osrodków neurochirurgicznych i dwa ortopedyczne. Testowany w WCM system to najnowoczesniejsze dzis rozwiazanie.
Gdyby udało się go zakupić, skorzystaliby głównie pacjenci onkologiczni, cierpiacy na trudno dostępne guzy mózgu.