
Beata Łabutin
11-01-2005
, ostatnia aktualizacja 11-01-2005 20:18
Wojewoda dołączyła do osób, które zabiegać będą o pieniądze na zakup systemu nawigacji
śródoperacyjnej - supernowoczesnego urządzenia pozwalającego chirurgom widzieć, co dzieje się w mózgu pacjenta podczas operacji
Sprzęt taki jest testowany do końca miesiąca w WCM. Na zabieg czeka w kolejce co najmniej 15 osób; zoperowano już blisko 60.
Pomysł kupna go dla WCM bardzo podoba się wojewodzie Elżbiecie Rutkowskiej. - WCM to jednostka podległa Zarządowi Województwa, więc stamtąd powinna iść główna pomoc. Można się jednak starać o pieniądze unijne i na pewno ja w tym pomogę - deklaruje. - Uważam, że dobrze byłoby stworzyć w regionie grupę i wspólnie pociągnąć sprawę tak, by nie trzeba było oddawać urządzenia. To przecież kwestia życia i zdrowia setek, jeśli nie tysięcy opolan - dodaje.
O niezwykłym urządzeniu pisaliśmy trzy tygodnie temu. - Żal będzie to oddać - wzdycha dr Dariusz Łątka, ordynator oddziału neurochirurgii w WCM, gdzie system jest testowany. - Mając tak fantastyczne narzędzie chirurgiczne, trudno myśleć, że trzeba się będzie go pozbyć i wrócić do tradycyjnej metody.
Na razie lekarze w WCM diagnozują i operują codziennie, by pomóc jak największej liczbie chorych zanim trzeba będzie oddać cacko.
System kosztuje 1,5 mln zł. - Bardzo chcielibyśmy kupić to urządzenie, ale nie możemy przeholować z wydatkami - mówił nam dr Marek Piskozub, dyrektor WCM. - Będę się starał zdobyć pieniądze. Może część uda się pozyskać z kontraktu wojewódzkiego, część od sponsorów.
Pomysł poparła wicemarszałek Ewa Rurynkiewicz. - Jestem absolutnie za jak najlepszym wyposażaniem naszych szpitali - powiedziała nam, dodając, że pieniędzy na zakup systemu można szukać w kontrakcie wojewódzkim, w budżecie województwa oraz w dotacjach unijnych.
System neuronawigacji śródoperacyjnej składa się m.in. z zestawu trójwymiarowych kamer na podczerwień. Lokalizują one położenie końcówek narzędzi chirurgicznych w operowanym mózgu z dokładnością do 1-2 milimetrów (by je wprowadzić do czaszki, wystarczą niewielkie nawierty kości). Patrząc na monitor, lekarz widzi to, co dzieje się w głowie pacjenta. Najpierw jednak do komputera o dużej mocy wprowadza się przed operacją wyniki badań obrazowych pacjenta (tomografii i rezonansu magnetycznego). Komputer łączy je ze sobą i sporządza cyfrowy, trójwymiarowy model pacjenta, na którym widać wszelkie zmiany chorobowe.