Na czas remontu oddział skurczył się z 37 do 18 łóżek (wygospodarowanych na
oddziale chirurgii ortopedycznej), co z biegiem czasu może spowodować
wydłużenie się kolejek do planowych zabiegów. Dodatkowym utrudnieniem jest
fakt, że od wczoraj neurochirurdzy operują "gościnnie" na głównym bloku
operacyjnym szpitala, czekając, aż swoje zabiegi skończą chirurdzy z innych
oddziałów. Oni sami przystępują więc do pracy dopiero po południu.
- Na razie udaje się nam trzymać harmonogramu, odkąd trwa remont operujemy tę
samą liczbę pacjentów planowych, co zwykle, no i oczywiście wszelkie nagłe
przypadki - mówi dr Łątka. - Mamy jednak mniej łóżek, dlatego personel, a
przede wszystkim pielęgniarki i sekretarki medyczne, muszą bardzo się starać,
by przynajmniej niektórzy pacjenci mogli nieco szybciej opuścić oddział. Na
szczęście nasza trudna sytuacja kadrowa znajduje zrozumienie u dyrekcji i
pielęgniarki naczelnej szpitala.
Po remoncie, który potrwa do listopada, na oddziale będzie 36 miejsc. Zostanie
on jednak powiększony o 150 metrów kwadratowych, po dawnej szpitalnej
kuchni.
- Ze względu na różnicę poziomów nie możemy tam pomieścić sal szpitalnych, ale
znajdą się tam wszelkie pomieszczenia socjalne, a sale chorych na oddziale będą
mogły dzięki temu zostać przebudowane - tłumaczy dr Łątka. - Wszystkie będą
dwuosobowe z łazienkami; do tej pory łazienki znajdowały się na korytarzu, a
sale mieściły po trzech chorych.
Rozbudowany zostanie oddział intensywnej opieki pooperacyjnej, który dziś
gnieździ się w niedużej sali. Po remoncie sześć specjalistycznych stanowisk
znajdzie miejsce w obszernym, spełniającym wszelkie unijne standardy
pomieszczeniu.
To pierwszy od chwili uruchomienia gruntowny remont oddziału.
Prace pochłoną niecałe 3 mln zł, z czego po ok. 1,3 mln pochodzi ze środków
unijnych i z budżetu województwa. Resztę wykłada szpital z własnych środków.
Źródło: Gazeta Wyborcza Opole